W piątek 6 grudnia 2019 r. uczestniczyliśmy w kolejnym bardzo ciekawym i prestiżowym wydarzeniu szkoleniowym – Lech Conference 2019. Celem naszej obecności na tej międzynarodowej konferencji była chęć poznania nowych, często odmiennych punktów widzenia na szkolenie piłkarskie dzieci i młodzieży. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że nie zawiedliśmy się. Prelegentami w tegorocznej edycji Lech Conference byli trenerzy z:

  • RB Lipsk
  • Chelsea Londyn FC
  • KRC Genk
  • oraz oczywiście Lecha Poznań

Jako pierwszy wystąpił trener RB Lipsk – Sebastian Kegel (Dyrektor Sportowy Akademii), który na wstępie w skrócie przedstawił jak perfekcyjnie zorganizowana i nowoczesna jest Akademia RB Lipsk, a następnie przeszedł do omówienia treningu na temat: Pressing i fazy przejściowe wg. modelu RB Lipsk. Zgodnie z filozofią Akademii trener Kegel podkreślał w swoim treningu kilka kluczowych słów, które miały ogromny wpływ na proces nauczania w trakcie treningu. Trenując pressing i fazy przejścia najistotniejsze dla niego były:

  • Szybkość działań
  • Agresywność działań
  • Podwajanie (współpraca)
  • Odcinanie zawodnika z piłką od możliwości podania
  • Wykorzystanie wolnego zawodnika w przewadze liczebnej (tzw. „jokera”)
  • Przedostatnie podanie („otwierające drogę do bramki”)

Obowiązywała też reguła maksimum 10 sekund po przejęciu piłki na skończenie szybkiego ataku. Trening był niezwykle spójny i logiczny, a każde następne ćwiczenia czy gry wynikały lub były istotnie powiązane z poprzednimi i następnymi. Bardzo ważną też kwestią, która rzuciła się nam w oczy było „trenowanie” obu faz przejścia jednocześnie we wszystkich grach – trener nie skupiał się jedynie na transferze defensywnym lub tylko ofensywnym, ale ważne dla niego było zachowanie zawodników w obu momentach gry.

Następnie na arenę wkroczył przedstawiciel Akademii Chelsea London FC – Koordynator najmłodszych roczników U8-U12 w londyńskiej Akademii – Ben Knight. On również na wstępie opowiedział o funkcjonowaniu Akademii, ale skupiając się bardziej na młodszych rocznikach oraz na pokazaniu rezultatów pracy w postaci wychowanków, którzy obecnie już reprezentują Chelsea FC w pierwszym zespole. Trenerzy Akademii jeszcze niedawno pracowali z:
Tammym Abrahamem, Masonem Mountem, Callumem Hudsonem-Odoiem, Fikayo Tomorim, Rubenem Loftusem-Cheekiem i Reecem Jamesem, którzy obecnie są już gwiazdami klubu. Ben w swojej prezentacji podkreślał również filozofię Akademii, która skupia się na zdaniu: „To build creative and attacking players”. Ważnym elementem w budowaniu programu szkoleniowego jest też zasada: „Every training should be game related”.

Trener Chelsea zaznaczył, że wyjściowo najważniejsza dla nich jest szybkość, resztę da się wytrenować. Chłopcy z akademii Chelsea mają np. lekcje tańca, zajęcia parkura z przeszkodami, chodzą na ściankę wspinaczkową. Trenerzy tej londyńskiej Akademii mają oczywiście komfort w doborze piłkarzy. Prowadzą rekrutację na szeroką skalę  i wybierają najlepszych (Abraham, Mount i Hudson-Odoi dołączyli do akademii, gdy mieli osiem lat) mimo, że mogą rekrutować najmłodszych piłkarzy z obszaru tylko godziny drogi od centrum treningowego. Rodziców ma przekonać ich program szkoleniowy, jednak zdają oni sobie sprawę, że i tak najlepszą reklamą jest liczba wychowanków, którzy zostają profesjonalnymi piłkarzami. Podczas rekrutacji, trenerzy Chelsea zwracają uwagę przede wszystkim na zdolności motoryczne piłkarzy. Szybkość jest w dzisiejszej piłce nożnej najważniejsza. Naturalne predyspozycje są istotne i dla procesu rekrutacji w Akademii Chelsea stanowią punkt wyjścia. Następnie zwracają uwagę na charakter do gry, bo dzięki temu mogą zaoszczędzić sobie wielu problemów np. wychowawczych w przyszłości i skupić się na pracy czysto piłkarskiej. Trener Knight podkreślał, że zdarza się przyjąć do akademii chłopca z ulicy, który nigdy nie grał w profesjonalnym meczu. Jeżeli imponuje szybkością, wytrzymałością i charakterem, to zostanie przyjęty do Akademii, gdyż całej reszty można go nauczyć.

W Akademii wciąż pojawiają się jednak nowe wyzwania. W ostatnich latach w Chelsea mierzą się przede wszystkim z coraz gorszą sprawnością ogólną dzieci. W zespołach od U-9 do U-12 musimy nadrabiać u naszych dzieci gibkość, skoczność, koordynację, refleks. To wszystko kiedyś przychodziło naturalnie poprzez zabawę na trzepakach i placach zabaw. Dzisiaj tego nie ma. Do tego dochodzą źle prowadzone wuefy. Mało gimnastyki, ogólnorozwojówki, zabawy ciałem – wyliczał Ben Knight. Dlatego w akademii Chelsea, pod balonem, zorganizowano parkur pełen przeszkód, przez które trzeba albo przeskoczyć, albo pod nimi się przeczołgać, albo wspiąć się wysoko i zeskoczyć. Są też zajęcia z gimnastyki, akrobatyki, wyjścia na ścianki wspinaczkowe, a niektórzy chłopcy uczą się tańczyć. Akademia organizuje też „weekendy przygód”, czyli trzydniowe wyjazdy przypominające obozy przetrwania. Dzieci rozwiązują tam łamigłówki, zadania, zdobywają punkty, poszerzają wiedzę z fizyki i biologii.

We wtorki i środy pracujemy nad techniką piłkarską, w czwartki są zawsze te zajęcia sprawnościowe, w soboty znów trenujemy na boisku, w niedziele mamy mecze – opowiadał Knight. Najlepsi grają z najlepszymi, więc rywalizujemy z Arsenalem, West Hamem, Manchesterem City, Manchesterem United. Drużynami, które znacie z Premier League. Ale nie w ligach. Nie ma presji na wynik. Gramy co tydzień w turniejach – dodał.

W Chelsea wyciągnęli też wnioski, że młodzi zawodnicy obecnie mają coraz większe trudności z podejmowaniem decyzji, a trener Knight pokazał gry, które spełniają  podobną rolę jak kiedyś gra uliczna. Na jednym boisku grały cztery drużyny naraz: niebiescy, pomarańczowi, czerwoni i zieloni. Cztery małe bramki. Dwie piłki. Najpierw niebiescy grają przeciwko pomarańczowym, a czerwoni przeciwko zielonym. Po trzech minutach zmiana. Kolejne trzy minuty i teraz: pomarańczowi są w drużynie z zielonymi, a czerwoni z niebieskimi. Mamy więc de facto dwie drużyny grające na 4 bramki, ale dwoma piłkami. Za chwilę kolejna zmiana kolorów. Później znów powrót do czterech zespołów, ale teraz zawodnicy grają do bramek ustawionych nie na wprost, a po przekątnej. W środku, miejscu przecięcia obu boisk, na początku wystąpił niesamowity chaos. Do tego trener Chelsea co mecz zmieniał zasady kontaktów z piłką: najpierw trzeba tylko przyjąć i podać, później dotykać piłki ile razy się chce, następnie albo grać z pierwszej, albo cztery razy lub więcej dotykać piłkę (nie dwa, nie trzy, raz albo cztery – trzeba podjąć decyzję jeszcze zanim dostanie się piłkę). Do tego wariacje typu: albo dotykasz raz piłki lepszą nogą, albo gorszą tyle razy ile chcesz. Dopiero po kilkunastu minutach takich gier młodzi zawodnicy przyzwyczajają się i zaczyna to wyglądać zdecydowanie lepiej niż na początku.

Następnie na boisku pojawili się przedstawiciele KRC Genk. Dyrektor Techniczny Akademii – Koen Daerden oraz Koordynator bloku szkoleniowego U11- U14 Pascal Roosen, którzy również na wstępie krótko zaprezentowali filozofię Akademii która opiera się na zasadzie 3 P – Pleasure, Passion, Potential, a trenerzy Akademii poszukują i starają się kształtować następujące atrybuty u swoich zawodników: Intelligence, Personality, Technical skills, Athlete (speed, agility), Value, Life style.

W KRC Genk trenują też umysły. Oni również zauważyli, że ich wychowankowie mają coraz większe trudności z podejmowaniem decyzji. W życiu codziennych wyboru często dokonują za nich rodzice, w szkole nauczyciele, a na treningach zawodnicy często oczekują tego od trenerów. To wszystko przekłada się później na boisko. Trener Koen Daerden twierdził, że gracze muszą umieć podejmować decyzje. Na boisku nie ma czasu na zastanawianie się. Według niego to bierze się często z pewności siebie, umiejętności radzenia sobie ze stresem, chęci do przejmowania inicjatywy. Tylko mając te wszystkie atrybuty można kontrolować sytuację boiskową. Zdaniem trenerów KRC Genk, duży wpływ na to ma coraz mniejsza popularność gier ulicznych. Typowo amatorskich meczów rozgrywanych między paczką znajomych. Dlaczego są one potrzebne? Zazwyczaj w takich meczach grało więcej zawodników niż mogło pomieścić boisko. Często też, nierówne, betonowe, ograniczone ścianami czy drzewami. Piłka zachowywała się tam inaczej. W tłoku młodzi piłkarze szlifowali technikę, trzeba było uważać, żeby się nie przewrócić, nie potknąć o korzeń drzewa. Nie wpaść na to drzewo. Koen Daerden podkreślał, że umiera naturalna umiejętność obserwacji, co dzieje się na boisku. Ale jest coś jeszcze. Kto na takim boisku rządził? Ano ten, który potrafił podejmować decyzje. Dzielił składy, mówił kto na bramkę, a kto do ataku. Nie było znaczników, więc gracze musieli zapamiętać z kim są w drużynie. Podnosili głowę, żeby spojrzeć kto biegnie obok. O trening umysłu zadbał trener Pascal Roosen, który w Genku odpowiada za tego typu treningi. Chodzi w nich głównie o: poprawienie refleksu, koordynacji, umiejętności podejmowania decyzji, a przy okazji – techniki typowo piłkarskiej.

Belgowie jednak swój wykład zatytułowali: „Wiek biologiczny – zastosowanie w treningu, rywalizacji i identyfikacji talentu”, bo bardzo duże różnice w rozwoju dzieci to kolejny problem, z którym muszą się zmierzyć. Nie chcą przepuszczać małych i szczupłych młodych talentów.

Okazało się, że struktura wiekowa w najmłodszych drużynach akademii jest bardzo zróżnicowana. Mniej więcej tylu samo zawodników rodziło się w pierwszym, drugim, trzecim i czwartym kwartale. Ale im starsza drużyna, tym spadała liczba dzieci urodzonych w drugiej połowie roku. Na przykładzie drużyny dwunastolatków z 2007 roku wyglądało to tak: 60% zawodników urodziło się w pierwszym kwartale roku, 18% w drugim, 8% w trzecim i 10% w czwartym.

Po drodze odpadali nam chłopcy urodzeni w końcówce roku. Przebijali się ci z początku. Często byli wyżsi, silniejsi i dlatego widziano w nich większy potencjał. Tymczasem z potencjałem jest jak z marchewką: widzimy nać, ale nie widzimy samej marchewki, która jest w ziemi. Trzeba poczekać. Nie można oceniać już po samej natce. Niewykluczone, że mniejszy i wolniej rozwijający się piłkarz ma większy talent. Był to problem nie tylko naszej akademii, ale w ogóle wszystkich belgijskich – opowiadał Daerden.

Zajęto się badaniem wieku biologicznego. Mierzyliśmy zawodników, ważyliśmy i porównywaliśmy to z wynikami siatki centylowej, która jest w Belgii niezwykle popularna. Mogliśmy dzięki temu stwierdzić, że dany zawodnik jest dziewięć miesięcy młodszy niż wskazuje na to data urodzenia. Dzięki temu mogliśmy lepiej oceniać potencjał naszych piłkarzy – mówił. Wyświetlił slajd z przykładową drużyną z akademii: czterech zawodników było starszych niż wskazywał na to wiek, ośmiu rozwijało się prawidłowo, a aż dwunastu było biologicznie młodszych. Różnica między najdojrzalszym a najmniej dojrzałym piłkarzem, wynosiła 40 cm i 28 kg, choć urodzili się w tym samym roku.

Dlatego w Belgii podzielono roczniki na dwie grupy – do A trafiali więksi chłopcy, do B mniejsi. Trenowali między sobą, a mecze grali z innymi akademiami, które też porozbijały swoje roczniki w podobny sposób. W Belgii zatem data urodzenia nie ma większego znaczenia. Możliwe jest przeniesienie chłopca urodzonego w 2002 roku do drużyny 2003, jeśli badania pokażą, że jego wiek biologiczny jest niższy od faktycznego. I w drugą stronę – chłopiec z rocznika 2003 może grać ze starszymi chłopcami, jeśli jest dojrzalszy. O zakwalifikowaniu do danej grupy decyduje kilka czynników: wyjściowym jest wiek biologiczny, ale nie jest on decydujący. Patrzy się też na jakość gry i umiejętności danego zawodnika. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, gdyż wierzą oni, że to dobre dla lepszego rozwoju młodych graczy. Charakterystyczne jest również to, że w Genku każdy piłkarz ma równe szanse (dosłownie, bo każde dziecko gra tam 70% wszystkich możliwych minut). Zmiany dokonywane są nawet w finałach, bo nie wynik jest najważniejszy. Trenują cztery raz w tygodniu, w soboty grają mecze, a w niedzielę grają w… futsal. To ma być forma roztrenowania po meczu, ale też uczy zawodników innej techniki, poprawia ich proces podejmowania decyzji i refleks, bo gra jest o wiele szybsza, co podkreślali trenerzy Genku.

W międzyczasie wystąpili również trenerzy Lecha Poznań, którzy zaprezentowali jak funkcjonuje model pozycyjnego treningu indywidualnego w Akademii Lecha od grupy U 15 do 2 zespołu. Na koniec odbył się Panel dyskusyjny, w którym udział wzięli Dyrektor Akademii Lecha – Rafał Ulatowski, zastępca dyrektora Amilcar Carvalho oraz Koordynator Akademii Legii Warszawa – Piotr Urban.

Ponadto na trybunach spotkać można było wielu znamienitych gości oraz prelegentów, z którymi można było wymienić kilka uwag. Konferencja ta to z pewnością wartościowy element szkoleniowy dla każdego trenera, który chce zaczerpnąć opinii trenerów z topowych Akademii w Europie i skonfrontować swoją wiedzę z najlepszymi. Z pewnością więc dla nas był to bardzo dobrze wykorzystany  czas.

Do zobaczenia za rok…